KKS Kalisz - Pogoń Nowe Skalmierzyce 3:3 (1:0)
Bramki:
Jakub Górniak (asysta Wiktor Walczak)
Krystian Szczepaniak (asysta Piotr Wasiak)
Filip Morkowski (asysta Wiktor Walczak)
Skład:
Górniak JAKUB
Piaskowski MICHAŁ
Staszak JAKUB
Szczepaniak KRYSTIAN
Walczak WIKTOR
Wojtaszek SZYMON
Chlebowski ADAM
Hetmanowski MACIEJ
Krysiak JAKUB
Marciniak MATEUSZ
Matuszewski MIŁOSZ
Morkowski FILIP
Sokół BARTEK
Szemfel WIKTOR
Wasiak PIOTR
Po raz kolejny brak koncentracji i lekceważenie przeciwnika było dziś
ewidentnie widoczne podczas meczu. Tak jak w kilku meczach (Orlicy)
udawało się jednak wygrywać spotkania, tak w meczu dzisiejszym Młodzików Młodszych ta sztuka się nie powiodła. Mało tego, tylko dzięki temu że
graliście do końca zdobyliśmy
bramkę dającą remis w ostatnich sekundach meczu. Niestety, po raz kolejny
dziś pokazaliście (rozgrzewka) że nie zawsze profesjonalnie podchodzimy do
meczu. Nie piszę tutaj o ćwiczeniach, które na nich wykonujemy, ale o podejście
mentalne do spotkania. Musicie wiedzieć, że mecz nie zaczyna się w
momencie pierwszego gwizdka sędziego. Nasz mecz zaczyna się dużo wcześniej, dlatego
irytujące jest to gdy wykonujemy ćwiczenie a słychać rozmowy o rzeczach
mniej ważnych, by nie pisać głupotach. Od początku "nie
weszliśmy w mecz" choć dziś tak naprawdę przeszliśmy obok całego
meczu. PRZYPADKOWA bramka na 1:0 (Kuba Górniak zachował się jak na
napastnika przystało), mnóstwo niedokładnych, niecelnych, zbyt słabych podań (zwłaszcza w obronie gdzie dominuje zasada BEZPIECZNEJ gry!). Tylko
jedna akcja za którą otrzymaliście brawa od trenerów gdy Mateusz
Marciniak wypuścił piłkę w "uliczkę" do Filipa Morkowskiego. W drugiej
połowie przeciwnik zdobywa dwie bramki i staramy się odrabiać straty.
Staramy się bo w drugiej połowie były tylko aż 3(!) akcje takie jakie chcemy
grać. Wyrównujemy po bramce Krystiana Szczepaniaka (bardzo ładna asysta
Piotra Wasiaka i uderzenie Krystiana z "pierwszej piłki"). Na 2:3 tracimy bramkę po kolejnym błędzie naszego zespołu,
gdzie niepilnowany zawodnik drużyny gośći strzela obok bezradnie
interweniującego Macieja Hetmanowskiego. W ostatnich sekundach meczu
rzucamy się do ataku nie mając nic do stracenia. Piłkę na lewym skrzydle
dostaje Wiktor Walczak i dosrodkowuję w polę karnę, gdzie mineli się
zawodnicy gości a najprzytomniej w tej sytuacji zachował się Filip
Morkowski deliktanie dotykając piłkę myląc w ten sposob bramkarza
gości.
Wynik 3:3 to cud... cuda się zdarzają - nam przydarzył się dziś i nie liczmy na niego w kolejnych meczach. Zostawiamy dla Was na koniec pytanie, na które proszę sobie szczerze odpowiedzieć; "Czy naprawdę chcę być PIŁKARZEM?". Kto odpowie twierdząco - zapraszamy wówczas na treningi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz