sobota, 6 października 2012

Młodzik Młodszy - V kolejka - relacja

KKS Kalisz - Pogoń Nowe Skalmierzyce 3:3 (1:0)
Bramki:
Jakub Górniak (asysta Wiktor Walczak)
Krystian Szczepaniak (asysta Piotr Wasiak)
Filip Morkowski (asysta Wiktor Walczak)

Skład:
Górniak JAKUB
Piaskowski MICHAŁ
Staszak JAKUB
Szczepaniak KRYSTIAN
Walczak WIKTOR
Wojtaszek SZYMON
Chlebowski ADAM
Hetmanowski MACIEJ
Krysiak JAKUB
Marciniak MATEUSZ
Matuszewski MIŁOSZ
Morkowski FILIP
Sokół BARTEK
Szemfel WIKTOR
Wasiak PIOTR

Po raz kolejny brak koncentracji i lekceważenie przeciwnika było dziś ewidentnie widoczne podczas meczu. Tak jak w kilku meczach (Orlicy) udawało się jednak wygrywać spotkania, tak w meczu dzisiejszym Młodzików Młodszych ta sztuka się nie powiodła. Mało tego, tylko dzięki temu że graliście do końca zdobyliśmy bramkę dającą remis w ostatnich sekundach meczu. Niestety, po raz kolejny dziś pokazaliście (rozgrzewka) że nie zawsze profesjonalnie podchodzimy do meczu. Nie piszę tutaj o ćwiczeniach, które na nich wykonujemy, ale o podejście mentalne do spotkania. Musicie wiedzieć, że mecz nie zaczyna się w momencie pierwszego gwizdka sędziego. Nasz mecz zaczyna się dużo wcześniej, dlatego irytujące jest to gdy wykonujemy ćwiczenie a słychać rozmowy o rzeczach mniej ważnych, by nie pisać głupotach. Od początku  "nie weszliśmy w mecz" choć dziś tak naprawdę przeszliśmy obok całego meczu. PRZYPADKOWA bramka na 1:0 (Kuba Górniak zachował się jak na napastnika przystało), mnóstwo niedokładnych, niecelnych, zbyt słabych podań (zwłaszcza w obronie gdzie dominuje zasada BEZPIECZNEJ gry!). Tylko jedna akcja za którą otrzymaliście brawa od trenerów gdy Mateusz Marciniak wypuścił piłkę w "uliczkę" do Filipa Morkowskiego. W drugiej połowie przeciwnik zdobywa dwie bramki i staramy się odrabiać straty. Staramy się bo w drugiej połowie były tylko aż 3(!) akcje  takie jakie chcemy grać. Wyrównujemy po bramce Krystiana Szczepaniaka (bardzo ładna asysta Piotra Wasiaka i uderzenie Krystiana z "pierwszej piłki"). Na 2:3 tracimy bramkę po kolejnym błędzie naszego zespołu, gdzie niepilnowany zawodnik drużyny gośći strzela obok bezradnie interweniującego Macieja Hetmanowskiego. W ostatnich sekundach meczu rzucamy się do ataku nie mając nic do stracenia. Piłkę na lewym skrzydle dostaje Wiktor Walczak i dosrodkowuję w polę karnę, gdzie mineli się zawodnicy gości a najprzytomniej w tej sytuacji zachował się Filip Morkowski deliktanie dotykając piłkę  myląc w ten sposob bramkarza gości.
Wynik 3:3 to cud... cuda się zdarzają  - nam przydarzył się dziś i nie liczmy na niego w kolejnych meczach. Zostawiamy dla Was na koniec pytanie, na które proszę sobie szczerze odpowiedzieć; "Czy naprawdę chcę być PIŁKARZEM?". Kto odpowie twierdząco - zapraszamy wówczas na treningi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz